matko jak mnie irytują te istoty jeżdżące w autobusach, puszczające swoją głupią muzykę ze swoich beznadziejnych telefonów komórkowych. ale swoją drogą, jakoś trzeba zwracać na siebie uwagę innych ludzi. muszą być cholernie zdesperowani skoro robią to w ten sposób.
aaa w ogóle to nie ogarniam, tego co się wokół mnie dzieje.staram się opanowywać swoją irytację co do poniektórych osób, uspokajam się, oddycham głęboko etc. ale do jasnej cholery ciężko mi to wychodzi i potem kończy się to kłótniami pełnymi niedomówień, które powodują kolejne scysje... i tak dalej.
jeszcze 49 dni !!! ha fuck yea!
a poza tym nie mam czasu na myślenie o nauce. luzik, gdzie tam matura?! damy radę, jak tylko ogarnę swoją historię, która już po trzech latach dobiega końca... ;p;p;p
Przypadkiem weszłam na stronę swojego bloga i patrzę, a ostatnio wpisałam coś w listopadzie... lol zapomniałam o tym całkowicie.
2012 ogarniam dopiero co, między innymi UŚ i ten pieprzony Sosnowiec, nie odpowiada mi dojazd do tego miasta, ale czy będę miała wyjście? Dla tego kierunku wszystko.
Mróz, ziąb, cholerna zima. Z tego co właśnie widzę mówią w tv że pogoda ma się ocieplić. A mogłaby bo samochody nie odpalają.
jeeeezuuuu ale mnie wkurzacie ludzie z ciągłym pisaniem o maturach ;/ spoko, były, lajtowo, mnie to nie obchodzi. XD
uwielbiam zostawać po godzinach w szkole zeby się z zobaczyc z tym ciołkiem. dziś od 7.30 - 17.00. ale co tam, warto bylo... byle upajac sie tymi oczami. jutro to już jutro xd rozpalimy las.
Po sześćset sześćdziesiąte szóste: M... M... M... Manson BABY !!!
faaaaaaaaaaaaaaaaaaak
Po pierwsze: przepisuję się na religię po dwóch latach LO tylko dlatego, że nowy Ksiądz jest zajebistym wręcz facetem.
Po drugie: my maturzyści daliśmy zły przykład pierwszakom z czego wynikną kłopoty.
Po trzecie: pierwszy dzień, pierwszy opieprz za zachowanie 3a, a nie wiem dlaczego? i tak byliśmy, jesteśmy i będziemy w elicie szkoły, przykra świadomość.
Po czwarte: olaliśmy wypr. maturalne na jutro i poszliśmy opić rozpoczęcie roku.
Po piąte: jutro idziemy opijać pierwszy dzień szkoły.
Po szóste: Pepe - ja pierdziele, rządzisz !!!
Po siódme: We Are Golden
Po sześćset sześćdziesiąte szóste: M... M... M... Manson BABY !!!
niewyspana, od rana na jazdach, zero zorganizowania, za niedługo zapowiada się coś ciekawego. poszłabym do kina na coś, ale nic nie ma. o nie, sorry oszukać przeznaczenie 17... dzięki.
hm, aktualnie od jakichś piętnastu minut grzmi i grzmi, słońce gdzieś spieprzyło, po raz setny... a muszę wychodzić. po wypiciu ogrooomnego kubka kawy i tak umieram. ta cała koffeina to fake ;]
LA INK cya guys
edit: zastanawiam się gdzie tutaj robią te emo kidsy które mi zapieprzają dzień w dzień pod domem ...
pieprzone rozmyślania know ur enemy aaaaa whatever
Nie potrafię ogarnąć tego co się wokół mnie dzieje. Poza tym stwierdzam, że czas za szybko mija. Nie dawno wszystko się dopiero co zaczęło, a teraz już za niedługo wszystko się skończy.
Cholernie mi się to nie podoba. Jedyne pocieszenie jest takie, że przynajmniej znów zobaczę te wszystkie pocieszne mordy huehue ;]
Tak na poważnie, to zawsze wszystko co dobre, szybko się kończy. Niestety, ostatnio coraz bardziej przekonuję się, że chyba jest w tym jakaś prawda.
Wolałabym zresztą, aby te najlepsze chwile trwały wiecznie, ta wolność, zero zaległości w szkole, w ogóle zero szkoły ;]... żeby ta nasza młodość trwała wiecznie.
Sądzę, że większość by tego także chciała.
Tak się też ostatnio z A. zastanawialiśmy, jak to będzie. W końcu ostatnia klasa i matura i takie tam głupoty... co się stanie z naszymi znajomymi. Czy na prawdę wszyscy staną się kiedyś tacy dorośli i poważni
Stwierdziliśmy jedno, my na pewno nigdy nie dorośniemy a już na pewno nie będziemy poważni. Życie jest warte więcej niż to.
Kurde, dzisiaj mamy litanię widzę - ołkej *u*
A, bezsens... pieprzenie. Na pewno nie będę się nad tym już więcej zastanawiać. Przyszłość należy do przyszłości, a nie do nas, żeby się nad nią zastanawiać...
bezsens.